Idę przez życie z plecakiem. Zbieram różne wrażenia, które pakuję do worka na plecach. Czasem są to rzeczy duże, czasem całkiem malutkie. Mój plecak jest wypełniony, ale tylko połowicznie.

Czas… płynie zawsze jednakowo, ale inaczej to czuję. Zauważam go i zaczynam zwracać na niego uwagę dopiero wtedy, kiedy wiem, że zaczyna uciekać.

Tylu rzeczy jeszcze nie doświadczyłam… Tylu nie dotknęłam… Tylu nie zobaczyłam…

Jednocześnie zbieram doświadczenia, które obejmują tylko niektóre osoby – odciskają piętno na mojej duszy i moim ciele. Po nich już nic nie jest takie jak było. Wszystko się zmienia i nabiera innego znaczenia. Nie czuję się wybrańcem. Czuję się napiętnowana. Stoję i pytam dlaczego ja? Nikt nie odpowiada.

Czasem mam wrażenie, że postanowiono obdarować mnie przeżyciami kilku osób – dokładając mi wciąż nowe. Bolesne. Znaczące na zawsze…

Strach, który ostatnio zagląda mi w oczy pyta jednocześnie sugerując, że mogę nie zdążyć…