- Mamusiu opowiedz jak byłaś rusałką, dobrze? – niebieskie oczka patrzą błagalnie a twarz – wymęczona chorobą – ma wyraz niezwykle proszący. No masz babo placek! I poległam. Nie ma szans – nie wymigam się…

- No dobrze Skarbie… więc: tak dawno temu, że najstarsi ludzie tego nie pamiętają i tak daleko stąd, że nie można się tam dostać żadnymi środkami lokomocji, była piękna polana, przez środek której płynęła szklista i zimna rzeka. Pewnego dnia pojawiła się na niej rusałka o imieniu Aja.

-Taka jak Ty – dodaje córeczka zadowolona i zaraz pada pytanie – Urodziła się?

- Nie Kochanie. Pojawiła się. Rusałki po prostu otwierają pewnego dnia oczy i już są. Nie wiedzą jak się to dzieje, że dotąd ich nie było. Ale jakoś nigdy się nad tym nie zastanawiają…

- A jaka ona była? Na pewno piękna mamusiu prawda?

- Tak Słoneczko. Wszystkie rusałki są piękne. Ale przede wszystkim miała śliczne prawie przeźroczyste skrzydła mieniące się świetliście kolorami tęczy. Rusałka była zachwycona urodą polany, na którą zawitała. Kwiaty podobały jej się tak bardzo, że tańczyła radośnie w powietrzu. Skrzydełka unosiły ją a ona wirowała szczęśliwa nad rzeką. I kiedy tak radośnie kręciła się wokół siebie obudziła wiatr śpiący nad brzegiem wody pod drzewem.

- Ojej, pewnie się zezłościł…

- Nie Kochanie. Obudził się i z zachwytem obserwował pląsy szczęśliwej rusałki, śmiejącej się z przepełniającej ją radości… Tak mu się spodobała, że dołączył do niej i zaczęli tańczyć razem. A wtedy woda z rzeki rozbudzona przez wiatr i potrącona stopami rusałki rozchlapała się perlistymi kroplami po całej łące.

- Wiem i to pewnie była rosa, tak?

- Tak. I od tego dnia rusałka Aja każdego poranka tańczyła nad brzegiem rzeki z wiatrem, by stworzyć rosę.

- Ale to nie było jedyne jej zajęcie. Bo ona na pewno była niezwykle pracowitą rusałką, prawda mamo?

- Masz rację. Głównym jej zajęciem było malowanie skrzydeł motyli na bajeczne kolory. W tym celu brała na paletę malarską kolory od wszystkich kwiatów i dmuchawcowym pędzlem nanosiła je na bezbarwne skrzydełka motyli. Wkrótce na łące zaroiło się od nieziemsko pięknych latających owadów, które wyglądały jak maleńkie cudeńka.

- Mamusiu, a może ta rusałka chciała być wróżką ?

- Nie Skarbie. Bajkowe istoty nigdy nie chcą być inne niż są. Tylko ludzie mają takie pragnienia, by być kimś innym. Rusałki są dumne z tego, że mogą być sobą. Tak więc nasza dumna z siebie rusałka Aja malowała i tańczyła. Aż któregoś dnia pojawił się na łące zły elf. Nie był zadowolony z pracy Aji ponieważ jego motyle nie były tak wspaniale skrzące kolorami. I robiły mu z tego powodu wymówki – właściwie zamęczały go pretensjami do tego stopnia, że puchła mu od tego głowa. A jak wiadomo elf ze spuchniętą głową nie wyglada dobrze. I – co gorsza – wcale się dobrze nie czuje. A tak naprawdę – czuje się wściekle źle. I tak właśnie było w tym przypadku. Elf podskoczył do unoszącej się w powietrzu rusałki i z całej siły pociągnął ją za skrzydła, by znalazła się na ziemi. Chciał na nią nakrzyczeć i nawymyślać jej. Jednak skrzydełek rusałek można dotykać tylko wtedy, kiedy one tego chcą i pozwolą na to. Kiedy więc elf złapał skrzydło Aji rozległ się dźwięk, jakby rozdzwoniły się tysiące kryształowych dzwoneczków i ze skrzydełek – skrzącym się pyłem – obsypał się cały przeźroczysty tęczowy materiał, pozostawiając pusty stelażyk. A rusałka Aja spadła gwałtownie i boleśnie się potłukła. Ale najgorsze było to, że nie mogła już latać z pustymi skrzydełkami. I jak teraz będzie tworzyć rosę lub zbierać barwy z kwiatów? Rusałki, które straciły skrzydła mogą tylko leżeć, bo ich nóżki tracą zdolność chodzenia. Elf przestraszony swoim czynem spuchł jeszcze bardziej. Tak bardzo, że nie mogł nic powiedzieć ani w ogóle się ruszać. Wyglądał jak mały okrągły balonik.

- Ojej mamusiu i co było dalej.

- Rusałka Aja była nieszczęśliwa. Motyle wezwały więc na pomoc Strażnika Jeziora Łez. Wszyscy mieszkańcy łąki wiedzieli, że jest on bardzo mądry i tylko on może pomóc.

- A co to było Jezioro Łez?

- To takie miejsce w świecie bajek, do którego trafiają wszystkie łzy, wylane kiedykolwiek przez dzieci, wzruszające się losami bajkowych bohaterów. Miejsce niezwykle tajemnicze i magiczne. Mające ogromne znaczenie dla mieszkańców opowieści. Strażnik Jeziora Łez wylał na stelażyk Aji nieco wody z jeziora. I nagle rozległ się śmiech dziecka. I wtedy skrzydełka rusałki porosły jeszcze piękniejszym materiałem skrzącym się światłem gwiazd. Kiedy Aja rozwinęła swoje nowe skrzydła i wzbiła się w powietrze poczuła, że jest najszczęśliwszą z rusałek. Bo znowu mogła być sobą. Elf, po okładach z porannej rosy, po kilku dniach wrócił do swojej zwykłej postaci. Przeprosił rusałkę za swoje zachowanie i wrócił na swoją łakę. A Aja znów każdego dnia tańczyła z wiatrem i malowała motyle na swojej pięknej łące. – zakończyłam patrząc na prawie już śpiącą córeczkę z uśmiechem.

- Dobranoc Kochanie – szepnęłam całując ją delikatnie.

- Dobranoc. Wiedziałam, że jesteś niezwykła mamusiu. – odpowiedziała zapadając w sen.