Życie nie ma sensu. Tak samo z siebie.

Trzeba mu je nadać. Na własny sposób. Nikt nie wyręczy.

Żal to jedna ze składowych – tak wcale nieistotna.

A tak wgryza się bólem przecież…

Każdego dnia próbuję się obudzić. Od nowa. Każdego poranka powtarzam. To z wczoraj.

Każdej nocy próbuję zasnąć. A kiedy mi się uda – resetuję pamięć.

By rano zaczynać znów od nowa. Pobudkę.

 

A może mnie już nie ma… Tylko jeszcze o tym nie wiem…

I tkwię nie wiadomo po co ?