Większą część swojego życia buduję zamki z piasku.  Malownicze, piękne, urzekające… nierealne.

Zalewane morskimi falami rozpływają się w nicość.

Czas przecieka między moimi palcami jak piasek.

Ludzie przeciekają między moim placami jak piasek.

Każdy inny, wyjątkowy - drobiny piasku ginące, gdzieś po drodze.

Gubię innych.

Gubię siebie.

Zmieniam się w odkrywcę. Skanuję swojego człowieka milimetr po milimetrze i odnajduję. Pokłady zgubionego kiedyś jestestwa. Głęboką mojość – schowaną w zapomnianym kącie.

Prawdziwa ja.

Tak daleka i tak bliska.

Mam uśmiech w oczach.