Otulona. Przyrodą. Stoję gdzieś na środku łąki. Wysoka trawa kołysze się łaskotając dotykiem. Nade mną niebo wypunktowane pyłem skrzących gwiazd. Wiatr czule głaska mnie po twarzy.

Bolą mnie już oczy od patrzenia. W to nieskończone piękno. Moja skóra chłonie oddech powietrza. Czuję się tak bardzo częścią tego świata. Jednością. Chcę wtopić się na zawsze. Zostawić jak najwięcej. Być dłużej. Nie zapomnieć…

Noc otula mnie ciepło szalem tkanym z ciemności. Specjalnie dla mnie. Choć nie jest mi zimno, czuję jak drżę.

 

Czasem boję się dużo bardziej niż zwykle…