Miłość to opium dla nierozgarniętych. A jednak lubię być na haju. Choć jak w przypadku każdego nałogu – płaci się za to wysoką cenę…

Dlaczego czuję się czasem tak jakby mnie tu nie było. Żyjąc w zawieszeniu. Jakby ktoś zabrał moją duszę zostawiając działające ciało… I tak trwam. Bez celu.  Dlaczego tak źle wybrałam?… niech pomyślę… bo wybieram osobę, na którą uważam, że zasługuję. A ja w ogóle na coś zasługuję? No właśnie – jak można pozwolić sobie na bycie z kimś odpowiednim jeśli myśli się o sobie w taki sposób?

Dziś moja córeczka domagała się by jej opowiedzieć jak szukałam jej w niebie – zanim się urodziła. Po raz n-ty roztoczyłam więc przed nią ten obrazek: mnie szukającej tej jedynej w swoim rodzaju istotki, którą pokochałam zanim pojawiła się w moim brzuchu. Kiedy zakończyłam – jak zawsze słowami: „bo taką właśnie Ciebie chciałam znaleźć i znalazłam” - moja córeczka  spojrzała mi głęboko w oczy i powiedziała: „wiesz mamusiu, bo to ja wybrałam Ciebie – taką jaką zawsze chciałam byś była: najlepszą mamę na świecie”.

Dla takich słów usłyszanych od swojego dziecka warto żyć!