Nie ma mnie. Nie jestem bytem realnym.

Stoję i patrzę na siebie obok. Z odległości pewnej.

Jakby moje życie było realizacją czyjegoś projektu.

Taki pomysł tylko… Z moim ciałem i osobowością w roli głównej.

Ale wymyślona…

 

Nie istnieję.

Wymyślona właśnie tak.

Z tym pieprzykiem w okolicy pępka i z tą blizną między łopatkami.

Z tymi myślami w głowie.

Brakiem zgody na swoje szczęście.

Stoję i patrzę na siebie obok.

 

Ale to nie mogę być ja.

Nie istnieję…

Wymyślona… przecież.