Złość

takie piękne uczucie.

Dotyka mnie całą pochłaniając.

Kryjąc przed moim światem zapomnianą melancholię.

Czuję radość na myśl, że potrafię zadać ból.

Rozgrzeszam swoje myśli

z brudu je obieram,

ale wciąż plamią czernią zwierciadło

w jakim oglądam teraz siebie.

Przeglądam się w  jego oczach

i słyszę szepty demonów

we mnie śpiących.

Ich głosy napełniają mnie słodyczą

spełnienia najniższych instynktów.

Oddaję się więc im całkiem.

Niech we mnie wnikną.

Niech mnie pochłoną.

Niech poczuję…

 

Ja – to tylko dusza anioła

który odrzucił skrzydła,

by odnaleźć siłę w ich nieposiadaniu.

Flirtując z innym wymiarem świata

daję możliwość otwarcia drzwi piekła we mnie.

Wróciłam…

bo nie umiem uciec od siebie.