Ja – więzień

własnych wyborów z kiedyś.

Teraz tkwię otoczona ciągłym poczuciem winy.

Wola moja

uskrzydlona chęcią zmiany

związane ma ręce.

Moja dusza

moje ciało

moja istota

mój byt

moje wszystko

przykute powinnością jaką nałożyłam na siebie.

Brak możliwości wyboru

wbija kolejne gwoździe…

Do trumny egzystencji jaką wiodę.

 

Zabite okna mojego wnętrza.

Duszę się brakiem powietrza.

Błąkam się

szukając wyjścia.

Którego brak.