Zło w sobie pielęgnuję

rozbudzając żądzę

zadawania bólu.

Z wyczuciem

trafiam w sedno.

Lubuję się w sobie

takiej

jaką nie chcę być.

Labirynty snów przemierzam

ja pielgrzym bez celu.

Moja dusza śpiewa requiem dla nocy

obudzonej we mnie

nagłym tchnieniem mroku.

Ja anioł ciemności

rozkładam swe skrzydła

by niosły mnie wolną

do krainy bólu.