Zamknięta w kubaturze ciała

dusza moja

tkwi.

Uwięziona.

Krzykiem milczy…

Patrząc

jak dwa żywioły we mnie

toczą nieustanną walkę

o wyłączność

uwagi.

Uczęszczam drogi

po których większość

nie zwyczajna chodzić.

W towarzystwie nocy

dającej złudę

bezpieczeństwa.

Utonęłam.

Teraz tylko uczę się żyć

bez powietrza.