Dusza moja

obleczona ciałem

patrzy

przez jego oczy.

Zerka

na świat zewnętrzny

wyjęty poza nawias dla mnie.

Dziś.

Jestem jednak krucha

bardzo.

Tą kruchością

czucia…

która dotknięta zbyt mocno

rozsypuje się.

Rozpada

milionami szkieł.

A każde z nich

odbić chce światło

jakie zgasło

zdmuchnięte nagłym porywem.

Jestem jednak krucha.

 

Bardzo.