Nie jestem tym za kogo mnie uważasz. Nigdy nie byłam. I zapewne – nigdy nie będę. Nie pojawiłam się na tym świecie po to, by Cie zadowalać własną egzystencją. Jestem niewygodna, wiem. Nic nie daje ciągłe prasowanie moich załamań… choć z uporem próbujesz… Może po prostu żelazko się zepsuło…

Moje doświadczenia pozostawiły we mnie odcisk swoich linii papilarnych. Jestem ich pełna. Niemożliwe do odczytu przez innego kogoś. Nie pomoże żaden czytnik biometryczny. Należą tylko do mnie. Swoiste ślady mojej egzystencji tu. Wciąż wzbogacane o wymiar kolejnych. Na zawsze wytatuowane w moim człowieku, odciśnięte w jego duszy. Bolą tym bólem podskórnym powodującym, że rozumiem. Takich jak ja.

Spaceruję zawsze w towarzystwie moich demonów. Są niczym udomowione dzikie zwierzęta czekające tylko na dogodny moment, by spuścić instynkt z łańcucha i rozszarpać mi gardło. Zaglądają w moje oczy szukając w nich zgody…. Jestem świadoma ich obecności i czasem nęci mnie możliwość, by ulec pokusie. By pozwolić…

Moje ja wciąż na dwa podzielone. Bez zgody na zgubienie części.

W wymiarze całości jedynie naznaczone mną.

 

Ja. Nie jestem tym, za kogo mnie uważasz…