Upośledzona widzeniem

świata w wymiarze innym

niż jest dla wszystkich

oczywisty.

Tworzę

wieczne konstelacje

gwiezdnego pyłu

pozbawione bryły.

Zamknięte

w moim pojmowaniu

wartości.

Nie posiadając kształtu

własnego

przyjmują cudzy.

Kiedy nagle pęka

naczynie pokruszone

wiatr roznosi

drobiny gwiazd.

Osiadające pyłem

kurzu

dookoła mnie

niczym rozsypane złudzenia.

Istoty

która była wszystkim

będąc niczym.