Rozumienie

wokół mnie,

darowane ludziom,

odzierane z siebie.

Kim jestem?

Głęboko w sobie

słyszę to pytanie.

Odwrócone priorytety.

Wiecznie żywe

znaczą moją percepcję

świata wokół.

Odbieranego sensoryką

jaka we mnie jest.

Naznaczona upośledzeniem widzenia

własnego człowieka.

Jestem.

Mieszka we mnie

tyle cienia.

Pełna w niego

moja istota.

Wygodnie z niewygodą.

Skrywaną na co dzień

białym punktem

odniesienia

w moim ja.

Zaciągam zasłony

w oczach,

by nie widział.

Żaden

ważny, nieważny

ktoś.

Sensu.

Mnie.

Nie ma mnie dla nikogo.