Bądź dla mnie otwartą księgą olśnienia, do której będę mogła zajrzeć i zagłębić sie w niej całkiem. Zapomnieć się jak kiedyś w słowie pisanym kimś dla mnie. Kiedy przeczytam Twoją prawdę – może bardziej prawdziwą niż moja. Może odkryje mi ona samo sedno.

Opowiedz mi o tym jak to jest, kiedy nie ma bólu. Kiedy jest się od niego wolnym. Nie czuje się komórek, tkanek swojego ciała a czuje się zupełnie coś innego. Może słychać wtedy szelest krwi przesuwanej spokojnym rytmem serca w żyłach. Taki kojący dźwięk, nie zagłuszony. A może dotyk na skórze jest wyraźniejszy. Nie wytłumiony.

Opowiedz mi jak smakuje byt bez strachu. Kiedy nic nie przeraża, gdy nie istnieje takie coś co blokuje oddech. Kiedy nagle wyrasta się z bezsilności i można coś. Cokolwiek. Zrobić, by było inaczej. By było jakkolwiek. By mieć wpływ. Może ma się wtedy poczucie panowania. Może świadomość mocy sprawczej jaka jest możliwa stanowi wentyl bezpieczeństwa stawiający pod nogami podłoże utwardzone. Bez pogrążania się ciągle. Bez zapadania. W grzęzawisku bez możliwości zrobienia kroku.

Opowiedz mi jak to jest mieć nadzieję. Nawet wtedy, kiedy ktoś zdmuchnął Twoją świecę i pozbawił ją knotu. Jak to jest ją czuć wbrew… Może w oczach pojawia się wtedy ufność, że podołam wbrew wszystkiemu. Może w jakiś sposób, wbrew rozsądkowi, wierzy się, że do czegoś to prowadzi. Czemuś służy…

Opwiedz mi jak to jest nie czuć agresji. Być bez tego wrzenia adrenaliny we krwi. Może oddycha się wtedy równym rytmem, bez potrzeby ciagłego ataku. W obronie. Może byt bez wyrządzania krzywdy ma większą wartość. Może daje większe zrozumienie. Tych uczuć, które we mnie tkwią choć wcale niezapraszane są od zawsze, uśpione w kokonie, pękającym od nagłego impulsu. Jak nie pozwolić im wyjść?

Opowiedz mi o tym jak to jest być człowiekiem. Bez pozy. Bez maski. Bez teatru. Bez manipulacji. Po prostu człowiekiem.

 

Proszę pozwól mi być Twoim czytelnikiem.

Moja księgo olśnienia.