Przelewam z pustego

w próżne

łudząc się, że sens znajdę.

Szukam w miejscach,

gdzie znaleźć się nie da.

Negując istnienie

gdzie indziej

spaceruję po ścieżkach

zakazanych

dla większości śmiertelników.

Obudzona ze snu

w jakim żyłam

większość życia.

Chcę zaistnieć

sobą prawdziwą,

odkrytą,

wyjętą na światło świata

w całości

bez makijażu duszy.

Chcę zaistnieć dla ktoś

znaczeniem

bez upiększeń

dnia codziennego.

Brak, który mnie wypełnia,

tęsknota za prawdą

w rzeczywistym wymiarze,

pulsuje pytaniami

we mnie całej.

Pozostanę głodna?

Zawsze?