Wymazujesz kreski mojego istnienia z tego obrazka rysowanego ołówkiem w chwilach słabości. Dokładnie ścierasz najmniejsze ślady tuszując. Zostaje tło z lekkimi wklęśnięciami po rysiku, gdy przycisnął nieco mocniej. Prowadzony ręką, która chciała podkreślić. Uwypuklić.

W skupieniu ścierasz każdą odrobinę.

Teraz jestem białą kartką.

Dziękuję.

Biorę wreszcie kolorowe farby. Pociągam pędzlem. Zamaszyście, bez strachu, z radością. Patrząc jak nadmiar ścieka mieszając się w paletę barw nowych.

To ja.