Nabrzmiała ciszą

we mnie narodzoną

zaglądam z ciekawością

przez okna moich oczu.

Do wnetrza.

W którym spokój śpi.

Zawinięty w koc

kraciasty, wełniany

z podkulonym ogonem

usmiecha się do mnie.

Wulkan emocji.

Wygasł.

Opada pył.

 

Dobra chcę być.

Dla człowieka.

Który we mnie mieszka.

Bo go kocham.

Po prostu.