Kiedyś usiądziesz i zapatrzony

podziwiać będziesz

ten żółty kubek

w mych dłoniach zamknięty,

ten który lubię,

wiesz,

i z błyskiem w oczach spojrzysz

jak topię w nim usta,

by pragnienie ugasić.

Dziś tego nie ma.

Zbyt wcześnie…

Śpimy jeszcze

z powolnym budzącym się

gdzieś głęboko poczuciem,

by zaczęło się dziać.

Czując swoje istnienie od zawsze.

Przeznaczone

do spotkania nam.

Choć dziś tego nie ma.

Zbyt wcześnie…