Dziś prostując skrzydła nie czułam bólu

tylko radość.

Stałam w poczuciu zespolenia. Ja czarny anioł w noc czarną jedynie z promieniem księżyca na skórze…

Odrodzony znienacka w zaskoczeniu.

Pocałunki wiatru we włosach czułam i te dzwoneczki perliście niesione tchnieniem jedności…

Szczęście. Kruchość taka napełniajaca siłą. Nie do pokonania.

Usłyszałam szum. Szelestu piór poruszanych ruchem.

Nagłym.

Moje oczy blasku pełne grafitem szklą się wpatrzone.

Z uśmiechem podnoszę głowę w poczuciu spełnienia.

Moje niebo narodziło sie we mnie.

Nadając wolę.

Istnienia.