Krzyk w ciszy

rozrywa mi trzewia

ogłusza

niemym śpiewem.

Nie chcę słyszeć.

Wyłącz.

Wyłącz.

Wyłącz.

Ten nieustanny, monotonny

rytm w mojej głowie.

Niech przestanie brzmieć.

Niech zamilknie

ogłuchnie

i straci głos.

Niech odda mi

oddech

z powrotem.

Przestanie swoją obecnością

wwiercać się w świadomość.

Dość już…

Czy to ja

stoję w kościele

swojego ducha

i krzyczę tak

ogłuszająco

niemym płaczem.

W rozmodleniu pogrążona.

Czy to ja?

Zadałam sobie pokutę

za winy niepopełnione.

Czy to ja?

Katem swoim jestem

i rozgrzeszeniem.

Czy to ja?

Zapomnij…

Wybacz…

Żyj…