Wciąż słowa wokół mnie. Moje i nie moje. Zdanie powtarzane bez końca. Silną musisz być.  Jakby cała pozostała zawartość słownika uleciała w niebyt zapomnienia…

Nie potrzebuję rad. Chcę być nie sama.

Czuję się taka mała. Jakby ktoś za pomocą tajemniczej różdżki sprowadził moje istnienie do jednej dziedziny tylko. Zapętlona w korytarzach myśli wypełnionych zapachami o jakich chę zapomnieć. Obrazy przed moimi oczami przesuwają się w zwolnionym tempie niczym klatki filmu. Wielowariantowo… Bez happy endu. Zapomniałam, gdzie jest napis wyłącz więc szukam po omacku. Nie mogąc trafić…

Może pojęcie siły nie istnieje. Może to tylko emocja wytworzona mirażem jak słabość. Złudzenie. Jakie trzeba wymazać… 

Chciałabym zamknąć oczy. Przestać widzieć. Pozbawić się całego zasobu posiadanego. Zwątpić we wszystko co znam, wiem, jestem. Dać kilka kroków, odrzucić i spaść z tego szczytu. W pokorze. Chciałabym stać wykąpana pierwszością. Postrzegania. Uchwycić wreszcie to czucie jakie jest we mnie.

Jest.

Od dawna.