Nie chodzi o to jak się czuję. Co przeżywam i co mnie spotyka. Choć tak trudno to odrzucić. Ale nie w tym należy szukać… bo przytłoczy i pokona monotonnym głosem.

Chodzi o to, by pozwolić innym na przeżywanie tego co właśnie czują w zetknięciu ze mną. Bez specjalnej ingerencji własnym ja. Po prostu być. Stoję na ich drodze nie bez powodu. Oni również stoją na mojej drodze nie bez powodu. Bo tak jak nie istnieją błędy, tak nie ma również przypadków. Jeśli więc drogi po jakich kroczymy nagle się nakładają to znaczy, że z jakiegoś powodu jest to niezbędne dla nas. Pozwolić na dzianie się bez specjalnej powinności, pragnień, oczekiwań… czerpanie. Bez presji nieustannej. Pozwolenie sobie na byt w dzianiu się. Na przepływanie wszystkiego co spotyka w pokorze udziału. Ale bez woli wpływania. Bez ustawiania kolein jakimi należy podążać. Bez sekwencji określonych kroków, bo tak nas nauczono. Deklinacje, koniugacje czy przypadki. Nie ma…

Nie ma…

Nie ma…

Nie ma…

Wszystko co się dzieje, każdy ruch lub zdarzenie wywołane jest nami samymi. Nie istnieje los, który rozdaje karty. Tak jak nie można kontrolować biegu zdarzeń. Czy życia w ogóle. Nie da się kontrolować czegoś co jest nie nasze. Bo to nie ja żyję. Nie do mnie należy własność tej energii. Żyje mną samo życie. Przepływając sprawczo. Nie można go więc wtłoczyć w sztywne ramy pełne norm. Można mu sie poddać – poczuć jego bieg w żyłach. Poddać się temu i w pełni czuć. Ale bez kagańca kontroli. Bo tylko wtedy się jest. Kiedy przestają być ważne formaty, nazwy, miary czy wagi.

Definicje, pojęcia, znaczenia… zawężenie pola widzenia. To nie ja definiuję życie. To życie pisze definicję mnie. Zawsze była, nawet kiedy ja jeszcze nie istniałam i kiedy nie istniało jeszcze ja. Jak więc mogę nazywać coś, co znaczeniem i pojęciem było przede mną… dalece wcześniej.

Mam wszystko pod kontrolą… mantra współczesności. Nie. Nie w tym jest sens.

Nie mam pod kontrolą nic. Bo nic nie ma we mnie do kontroli. Jest tylko byt i jego bieg. Odczuwanie.

Małe odkrycia w dniu każdym. I czerpanie z nich. Ku radości istnienia.

Jak dziś.