Są chwile, kiedy robię się całkiem malutka. I taka malutka się czuję. Całością.

Stojąc z drżeniem pod ogromnym liściem łopianu, nad którym szaleje ulewa.

Gwałtowny i porywisty wiatr strzępi coraz bardziej mój parasol.

I coraz bliżej widzę te ogromne krople deszczu jak pociski spadające z bezkresnego nieba.

Coraz bliżej… z tą mocą uderzają w ziemię, tuż przy moich stópkach malutkich, wzbijając ziarenka piachu rykoszetem.

Są takie chwile.

Kiedy czuję się bardzo bezbronna…

Swoją małością.