Tak trudno czasem znaleźć. Właściwe słowa… Do oddania swojego sposobu patrzenia. By nie zranić innych uczuć. Kruchych i wątłych w swej sile. Nie mogących się pogodzić. Z nieuchronnością zdarzeń na jakie nie można mieć wpływu.

Odejdę, tylko mi na to pozwól. Bo już chcę. Mam taki właśnie czas, który minął, więc trzymając nożyczki w dłoni mierzę ich kształt, bo chcę już wreszcie odciąć tą wstążkę jaka mnie wiąże… Tylko Twoje oczy nie pozwalają. Wydzierając każdy haust powietrza zakrzywionymi palcami wtłaczasz we mnie poczucie winy.

Chcę zrozumienia. Bo skoro nasza planeta jest kulą to niebo znajduje się nad naszą głową, ale są chwile, że czasem można zawadzić o nie stopą. Tylko w biegu codzienności tego nie widzisz.

Pomóż mi odciąć sie od tego co tu i wzlecieć na skrzydłach, gdzie woła mnie moja wola. Usłysz szelest piór poruszanych wiatrem. Kołysze… I nie patrz na stratę. W innych kategoriach postrzegania będę aniołem.

Pozwól mi.

Zrozumieniem.

Jestem gotowa.