Być mądrzejszą od bólu. Nie uciekać. Nie ukrywać się za strachem. Pozwolić sie komuś zbliżyć. Bez niepotrzebnych pytań… Zostawić za sobą swoje ograniczenia i to niechciane jakie wgryza się we mnie swoim życiem. Pasożyta.

Tyle pobieżności w przesuwających się w czasie i przestrzeni wydarzeniach. Tyle nieuwagi w spotykanych ludziach nieumiejących budować. Oparcie kręgosłupa w słowie mieć. Tak właśnie. Większość chce mieć. Swoją zabawkę z żywego człowieka. Posiadać jak rzecz najpierw znalezioną w sklepie a potem przez zbieg różnych okoliczności ustawioną na półce w regale ich życia… Pretensje. Zbyt wymagam. Przy tym całym bagażu jaki ze mną jest. Niemozliwy do pozostawienia. Dziś to nikomu niepotrzebne. Rozdrabniam się, topię, rozpadam, zapadam w niebyt… prowizorycznością pokazując atrapę mnie. Bo i tak nikt z nich nie widzi różnicy…

I czasem tylko szepczę… znajdź mnie. Przyjdź i zamknij mnie w dotyku swoich dłoni. Spojrzeniem oczu popatrz prawdziwie. Przytul tak, by wydrzeć ze mnie całą sztuczność. Z uwagą ogranicz mnie swoimi ramionami, bym mogła sie odnaleźć. Skruszyć dekoracje i biżuterię. Zostać bez zachowań plastikowej lalki. Stać się mną.

I tylko szepczę…

 

Jesteś?