Zamykam w sobie. Otwieram drzwi i wychodzę. Na zewnątrz.

Dźwięk przekręcanego klucza w zamku… koi metaliczną nutą.

Klucz w kieszeni.

Nie ma w środku.

Zostało tam… jednak poszłam sobie.

Słowa dziś nie mają znaczenia. Puste dzbany, z których się wylało.

Same litery złożone przypadkowo w jakieś zdania.

Nazewnętrzna w oderwaniu.

Fragmentaryzuję bez syntezy, bez analizy…

Nie ma rezulatu.

Są odpowiedzi

bez pytań.