Dlaczego tak łatwo jest dzielić mi świat. Czarne, białe… jednoznacznie.

Przyporządkowania, klasyfikacje, definicje… Ocena. Inne zdanie – czyjeś, kogoś, niczyje… czy konieczne dla mnie. Po co identyfikacja? Ułatwienia…

Jeden kolor. Takie proste. Nieoczywiste. W każdym mieszczą się odcienie – ich odmiany po przypadkach.

Dlaczego niełatwo mi przyznać, że przepełnia mnie… miłosierdzie  i okrucieństwo. W tych samych proporcjach… jednocześnie. Czy to wymiar ludzki czy wynik czerpania ze źródeł różnego pochodzenia. Dwie twarze we mnie i ta pojemność. Zaskakująca.

Tak łatwo znaleźć uzasadnienia.

W gruncie rzeczy każdy, bez wyjątku, jest zdolny do wszystkiego…