Cisza nie jest pustką.

Wypełnia bardziej niż słowotok.

Pozwala usłyszeć.

Ważne.

Drzewo jakie we mnie rośnie

zmarzło.

Przykrywam je

kolejnymi warstwami ubrania.

Nie pomaga

ożywić bicia

w tym miejscu

w którym jakiś ptak

jeszcze wczoraj

trzepotał skrzydłami.

Odfrunął

może do ciepłych krajów.

Dziś zostało po nim

miejsce tylko

wypełnione porzuconymi piórami.

Bez drgań poruszanymi jego skrzydłami

w mojej tkance.

Strach ucichł.

Gałęzie bez liści

bez pączków

bez soków krążących pod korą

uśpione.

Ciszą.

Zasłuchane.