Czułość. Krótkie słowo, w którym zawiera się taka szeroka paleta kolorów odczuwania.

Dziś pierwszy dzień wiosny i tak wykwita we mnie ten ogród pewnych zastanowień.

Niezależnie od wieku i stopnia rozwoju dojrzałości każdy człowiek najbardziej cierpi z powodu braku czułości. Dotyk. Ta wrażliwość w nas zakodowana w opuszkach palców. Magia budzona kimś innym. Jego wspomnienie w chwilach niemożnosci doświadczenia pozwala przetrwać. Tak bardzo wszyscy próbujemy w sobie zabić tą potrzebę lub znaleźć w sobie uzasadnienie jej nie posiadania. Na nic. Nie da się. Bo to najnaturalniejsze w naszym byciu człowiekiem. Czułość okazywana nam przez kogoś i dawana komuś od nas. Wymienność. Czułość najbliższych dla najbliższych. To w miarę proste i naturalne. Bliskość. Czy jest możliwa też dla innych. Obcych, niepoznanych, mijanych każdego dnia na ulicy?

Czułość – magiczny język do budowy uśmiechu. Dlaczego więc tak bardzo uciekamy od jej okazywania? Czy boimy się wykorzystania czy tego, że zaczniemy być postrzegani jako ludzie o zbyt dużej miękkości? Dlaczego tak trudno jest nam pokazać, że coś nas wzrusza i budzi potrzebę dotyku, przytulenia, pogłaskaniaia a tak łatwo wywołać w nas agresję czy złość, która natychmiast jest pokazywana…

Dlaczego kiedy ktoś mija nas i chce o coś zapytać łatwiej pokazać zniecierpliwienie, odburknąć lub minąć bez słowa? Czy dlatego tak wzrusza mnie bezinteresowna pomoc, kiedy ktoś nagle nieproszony przytrzyma drzwi lub poniesie za mnie przez chwilę po schodach ciężką torbę z zakupami? Ta normalność świata znanego mi z kiedyś, gdy ludzie mijani na ulicy byli żywi a nie wycięci z portali internetowych profili…

Próbujemy zasypać w nas to czucie. Dokładamy starań, jakby to była najważniejsza praca domowa do odrobienia w szkole życia, od której zależy nasz byt. Ale im więcej wysiłku w to wkładamy i szukamy innego zapełnienia tym bardziej dotyka nas pustka. W nas. Bo nic nie zastąpi zwykłego i najbardziej niezwykłego jednocześnie dotyku.

Z okazji wiosny życzę wszystkim uwrażliwienia na innych ludzi, niekoniecznie tych najbliższych.