Wyrwana z kontekstu

gubię się

jakbym nie znała kontynuacji.

Kiedy nie stoisz

moimi nogami

nie wiesz co widzą oczy.

Tlen jakim oddychamy

ma inną zawartość.

Nie znasz mnie.

Dlaczego więc wyciagasz wnioski

jakbyś nosił

moją skórę.

Nie znasz mnie.

Skąd więc upoważnienie

do odmiany przez przypadki

mojej osoby.

Nie potrzebne mi

twoje zdanie

do niczego.

Odejdź

porozmawiać z innymi.

Jeśli zostaniesz

rozsypią się

twoje przekonania.

Pokażę ci

niedoskonałość.

Idź więc

hodować

swoje złudzenia.