Nie winię nikogo.

Bo to nie wina, kiedy nie potrafi. Nie umie pokonać obaw…

Może nie powinnam być dla kogoś tylko dla żadnego nikogo i nigdzie. Może jestem zbyt intensywna…

Kochać nie jest wcale łatwo. Zawierzyć bez żadnych wątpliwości. Być obecnym codziennie i dbać… Otworzyć serce i dać z niego siebie. Wyjąć duszę i położyć na dłoniach komuś. Kto zwykle okazuje się na tyle obcy, że nie rozumie… Dawać jest prosto. Przyjąć i nie zdeptać to wyższa umiejętność. Doceniać wciąż każdego dnia od początku. Gdyby miłość była taka nieskomplikowana wszyscy przecież chodziliby naćpani jej siłą. Skąd więc tylu ludzi pokonanych i zdręczonych jej stratą lub brakiem? Czy dlatego, że dziś umiemy już tylko wyrzucać a nie naprawiać? Nie chce nam się, tylko ułatwienia są w cenie… Pogoń za przyjemnostkami przykryła sens i znaczenie rzeczy prawdziwych.

Jestem zwyczajną osobą. Kobietą spragnioną miłości. Świadomą jej siły i wartości.  Chcę tylko czerpać życie z siebie wzajemnie z tym kimś wyjątkowym. Nic więcej. Tylko tyle. Aż tyle. Może dlatego to takie skomplikowane. Na miarę jakiegoś Graala, który wciąż się wymyka… może nie istnieje… a ja rozbudowałam tylko swoją wyobraźnię, karmioną głodem uczucia. I teraz szukam czegoś czego wcale nie ma. Czekanie na Godota… ale czuję przecież…

I tak się zastanawiam, czy po prostu muszę wyrwać z siebie wszystko. Tylko ta opcja? Namiastka jedynie… moda zwyczajowa… Odarcie z uczuć i emocji. Tylko plastik…

Gdzie podział się człowiek? Są tylko trybiki zaprogramowane na mieć. Na więcej. Na bardziej ekscytująco. Na bardziej dla siebie… ja, ja, ja, ja… nic więcej. I kiedy patrzę na reklamy kolejnych gadżetów godnych pożądania posiadania, widzę jak ludzie stają się coraz bardziej urządzeniami a urządzenia ludźmi. Zastępniki, unifikacja, jednolitość, odczłowieczenie…

Trudno dziś żyć mając do zaoferowania jedynie staroświecką czułość, bliskość i wyblakłe coraz bardziej w tym świecie pojęcie miłości…

Ale może jestem dla żadnego nikogo w nigdzie. Pamięcią o rzeczach jakie były wtedy, kiedy świat nie zatracał swojego piękna w gonitwie dążącej do zabijania jego sensu.

 

Nightwish – 7 Days To The Wolves

 

Wilki, moja ukochana, przyjdą
Zabierając nas do domu gdzie pył
Był kiedyś człowiekiem.
Czy jest życie przed śmiercią?
Czy pragnęliśmy zbyt dużo i nigdy nas nie wpuszczono?
Wycie.
7 dni do wilków.
Gdzie my będziemy kiedy one przyjdą?
7 dni do trucizny
I miejsca w niebie.
Nadchodzi czas kiedy one przyjdą nas zabrać.

To kościół wybrany przeze mnie
Siłą miłości jest poświęcenie
Co do reszty, muszę ci powiedzieć.
Będę śniła jak Bóg,
I cierpiała jak wszystkie martwe dzieci.
Wycie.
7 dni do wilków.
Gdzie my będziemy kiedy one przyjdą?
7 dni do trucizny
I miejsca w niebie.
Nadchodzi czas kiedy one przyjdą nas zabrać.

To tutaj
Bohaterowie
I tchórze
Dzielą drogi
Rozpal ogień, świętuj
Ganiaj ducha, ulegnij
Wybierz drogę najmniej używaną
Zostaw miasto głupców
Wybierz wolność każdego poety.
Wycie.
7 dni do wilków.
Gdzie my będziemy kiedy one przyjdą?
7 dni do trucizny
I miejsca w niebie.
Nadchodzi czas kiedy one przyjdą nas zabrać.