Dziś

zgubiłam świat

w plątaninie domysłów

z jakich z pewnością

żaden nie uderzył w cel.

Wypadły mi kredki

i zgubiłam kolory

szkicuję więc ołówkiem

krzycząc.

Nie.

Gardło boli.

Szeptem więc rysuję.

Tak ma większe znaczenie

ten obraz

stawiany kreską słów okragłych

w znaczeniu dla mnie tylko.

Żyjącym.

Jaki sens ma woda

kiedy z pożaru

zostaje tylko popiół

jakiego nie ugasi nic.

Proszę o wiatr.

Niech rozsypie

wszystkie pozostałe

po mnie

złudzenia.

Nieuleczalne…

 

Myslovitz „Chciałbym umrzeć z miłości”