Obraz sztucznie wytworzony świata jakiego nie ma. Chociaż wszyscy w nim funkcjonują. Rodzaj matrixu wygenerowany każdym z nas i większą całością. Nieprawda jaka nas karmi. Przyporządkowania stworzone całą machiną kreacji. Ja – estrogen – kobieta. Ty – testosteron – mężczyzna. Ja spadłam z Wenus. Ty z Marsa. Na Ziemię w jakiej panuje zamknięty w pudełku piramidalny system działania. Pośpiech i kreacja – odpowiedzi na wszelkie możliwe wahania. Jednoznaczne i tylko właściwe. Wpajane od dziecka ekranami, sieciami, połączeniami, ogniwami systemu. Brak uczuć za to liczne potrzeby. Do zaspokojenia przez inne ogniwa, trybiki, przyciski…

Ja kobieta malowana szminką w lustrze i doborem szpilek do mini. Wydająca krocie na kolejne uzdatnienie młodości, by zatrzymać czas. Ty mężczyzna szukający męskości w długości zarostu i hodujący w sobie nieuwagę dla zachowań właściwych przy kobiecie, bo ilość przekleństw w twoich ustach przekłada się na styl macho. Prowizorka i pobieżność bez patrzenia w oczy. Dla braku wysiłku. Podane na tacy.

Plastik. Coraz częściej stosowany. Bo tani i łatwo dostępny. Wygodny, więc nikt nie mówi, że rakotwórczy.

————————–

Ja kobieta posiadająca w sobie pierwiastek żeński i męski. Ty mężczyzna, w którym zawiera się element męski i żeński. Równowaga. Moja kobiecość potrzebuje twojej męskości. Zdecydowania, działania i walki. Twoja męskość karmi się moją kobiecością. Delikatnością, empatią i wolą sprawczą. Nie trać więc tego. Bądź mężczyzną przy jakim rozkwita moja kobiecość. W moim świecie uczucia są po to, by je czuć a nie tłumić. Rozwijaj moją wrażliwość, pielęgnuj ją i nie trać, bo pozwoli na funkcjonowanie twojej.

Czucie.

Miłość ta krucha energia o największej woli sprawczej. Jest czysta bez fałszywych podtekstów. Nie przywiązuj grubym sznurem, bo stracisz. Rozdawaj małe gesty o największym znaczeniu. Bądź szczery. Wolę zostać uderzona szczerością prosto w brzuch, by stracić oddech niż być otoczona mgłą kłamstw i niedomówień. Nie wierzę w te same błędy popełniane kilka razy. Pierwszy raz – to błąd. Każdy następny raz – świadomy wybór działania.

Kiedy ufam nie oznacza to jedynie, że powiem ci wszystko, bo mogę. Kiedy ufam, to wierzę, że mnie nie skrzywdzisz. Wtedy wyjmuję ci siebie i kładę bez strachu na dłoniach. Taką jaka jestem. Przyjmując jednocześnie ciebie w objęcia moich dłoni włożonego. Wymiana w zawarciu.

Magia miłości to dawanie bez interesu. Bez ciagłej licytacji i kosztorysu.

Szczęście w moim świecie? Prostota. Możliwość położenia ci głowy na ramieniu i podania ulubionej herbaty, kiedy widzę, że jesteś spragniony. Bo cenię cię za to kim jesteś i jakim jesteś. To wystarczy.

Pozwól mi.

Ja pozwolę tobie.

Bądźmy.

 

Metallica – Sad But True

Hej! Jestem twoim życiem
Jestem tym, który cię tam zabiera
Hej! Jestem twoim życiem
Jestem tym, komu zależy
Oni Oni zdradzają
Jestem teraz twym jedynym prawdziwym przyjacielem
Oni Oni będą zdradzać
Jestem tam zawsze

Jestem twoim snem, urzeczywistniam Cię
Jestem twoimi oczami, kiedy musisz kraść
Jestem twoim bólem, gdy nie możesz czuć
Smutne, ale prawdziwe

Jestem twoim snem, zbłąkany umyśle
Jestem twoimi oczami, kiedy jesteś daleko
Jestem twoim bólem, kiedy musisz się odpłacić
Ty wiesz, że to smutne, ale prawdziwe
Smutne, ale prawdziwe

Ty Jesteś moją maską
Jesteś moją powłoką, moim schronieniem
Ty Jesteś moją maską
Jesteś tym, którego się obwinia
Rób Rób moją robotę
Rób moją robotę, koźle ofiarny
Rób Rób moje dzieło
Bo tylko ty okrywasz się wstydem

Jestem twoim snem (…)
Smutne, ale prawdziwe

Jestem Twoim snem
Jestem Twoimi oczyma
Jestem Twoim bólem
Ty wiesz, że to smutne, ale prawdziwe

Nienawiść
Jestem twoją nienawiścią
Jestem twoją nienawiścią, gdy pragniesz miłości
Płać Płać tę cenę
Płać, bo nic nie jest tu uczciwe

Hej! Jestem twoim życiem
Jestem tym, który cię tu zabrał
Hej! Jestem twoim życiem
I już mi nie zależy

Jestem twoim snem(…)
Smutne, ale prawdziwe

Jestem twoją prawdą, mówiącą kłamstwa
Jestem twym potwierdzonym alibi
Jestem wewnątrz, otwórz swoje oczy
Jestem tobą
Smutne, ale prawdziwe