W gruncie rzeczy jakie znaczenie ma? Czy odnajdę. Może sens wkłada się w samo poszukiwanie. Jak droga, po jakiej znaczą się dotykiem sladów moje stopy. Czy jest ważniejsze dokąd dojdę czy to, że podążąm? Czy odpowiedź na to pytanie ma znaczenie dla mnie. Tej w środku zamieszkanym moim człowiekiem. Kobietą zabieganą w próbie klejenia, łączenia, sprawiania, dokonania… Tak… semantyka odmiany celu i drogi. Czy jednak tylko te przyporządkowania?

Dziecko w nas – jego śladowe ilości, cząstki jakie zostały nieprzystosowaniem do świata dorosłych. Niepokorne w swojej ufności… Te granice i foremki wtłoczeń jakich dobrowolnie – bardziej lub mniej – używamy w miarę upływu czasu, odzierające nasze skrzydła z kolejnych upuszczonych piór, aż przestaną być. Wypadłe z ram pojmowanie ginie na rzecz tłoczenia nauki systemu… Tak. My dorośli zadufani w swoim pojęciu właściwości. Uczenie dzieci, przez obdzieranie z nich poczucia wolności, czystości, ufności. Stawianie granic i nazewnictwo. Pokazywanie jedynie słusznych przyporządkowań, bo wiek, bo doświadczenie, bo tradycja, bo kultura, bo… Skąd taki brak pokory? Gdzie znależliśmy przekonanie o słuszności własnych dokonań? I tak w nie wierzymy, że stają się wytyczną naszych dzieci. Granice. Konieczność. Powinność. Kolejna marionetka iluzji obrazów świata.

Dziecko ze swoimi potrzebami bycia odkrywcą, kreatywnością przeżyć, emocji i cała paletą pierwszych zachowań. Z nieuwarunkowaniem dnia wczorajszego i bez projekcji na jutro. Cieszące się z tego, że jest… Kiedy rozmawiam z moją niezwykłości pełną córką rodzi się we mnie tyle nowych otwartych spojrzeń oczu… Na to co znane do tej pory w formie włożonej dotykiem kulturowym lub społecznym i co nagle staje się zupełnie nowym podłożem do tworzenia. Innej, nieznanej przestrzeni. A jednak kiedyś już tu byłam, bo istnieją moje ślady niegdysiejszym dzieckiem odciśnięte. A potem dorosłam i poruszałam się po niej ślepa na jej pierwotne znaczenie. Teraz odkryte ponownie po prostu dla mnie moim dzieckiem. Bez wszystkich nałożeń, złożeń, znaczeń, wartosci czy własności. Włożonych przez systemowość i sen dla moich oczu.

Moje potrzeby. Są. Czy jeśli za nimi podążę stanę się niewolnicą ich realizacji? Czy lepiej je odrzucić i być wolną bez? Poczucie braku czy jest we mnie? Czy też ja je w siebie wkładam? Czy zaprzeczam sobie? Kiedy stojąc przed lustrem karcę swoje oczy za złość w nich. Bo nie mam czego chciałam… czy to rzeczywista ja czy moje wyobrażenie. Wytworzona wizja na potrzeby prowadzenia życia. Bo tak trudno rozstać się ze złudzeniami. Z tym co latami nawarstwione ułożyłam w półkach szafy swojej jaźni. Bo ja tak lubię być swoim nieszczęściem. Kiedy mogę stanąć w poczuciu skrzywdzenia przez świat, przez niego, przez nią, przez innych… niech się zmienią. Niech świat dorośnie do mnie i przestanie rzucać pod nogi. Niech się zmieni dla mnie. Niech mnie uszczęśliwi.

Lubię swoje przyporządkowania. Znane, choć może nie do końca wygodne. Lubię… bo bez konieczności ponoszenia jestem wtedy. Życie w malignie mgły bez potrzeby jej odgarniania. Wygodne? Jak druty klatki dla kanarka…

To, że nie widzę nie oznacza, że nie istnieje. Brak definicji nie jest usprawiedliwieniem. To tylko pretekst dla braku odkrytego spojrzenia, bez zaciągniętych w oknach firanek. Jak słowo przepraszam, które niczego nie naprawia poza lepszym samopoczuciem winowajcy.

Odrzucenie istniejącego dotąd. Pojmowania. Czucia. Widzenia. Nazwania.

Rozumienie duchowości jako wyrzeczenia. Jest. Czy właściwe?

Czy nagość bez obecności przynależnych ubrań jest niewłaściwa, kiedy zanurzam się w wodzie u źródeł? Czy to pozbawienie, strata czy czerpanie? Pełnia jaka się pojawia obezwładnia jasnością. Nie umiem nazwać.

Jak pokazać zmianę. Narysować słowem co się stało. Nie umiem. Mój słownik z podręcznym zasobem jest nieadekwatny. Pokazuję więc łąkę, ale zamiast na nią popatrzeć i ujrzeć, łatwiej skupić się na analizie ułożenia palców moich dłoni… do odwzorowania. Zamiast istoty skupienie na metodzie.

Nie umiem nazywać nienazwanego.

Niepojętego.

Czym jestem.

Połączona.

Milczę… mówiąc najwięcej.

 

Joanna Sierko-Filipowska z cyklu „Zwierzenia” (www.joannasierkofilipowska.pl)