To ciekawe, że może brakować wydarzeń, których w posiadaniu nigdy się nie było… obudzonych opowieścią jaka otwiera duszę, oczy, zmysły i ciało chceniem do napełnienia mojego naczynia. By dać możliwość. Która wymyka się uciekając jeszcze – spłoszonym zbyt gwałtownym ruchem – motylem. Czasem to co jest na wyciągnięcie dłoni jest najbardziej oddalone. Zakryte mrugnięciem rzęs. Czy może brakować jeśli się nie poznało? Nie smakowało rozpłynięciem smaku…

Zostawiam tor ruchu moich stóp wgnieceniami w trawie, po której przyszło mi wędrować marzeniami… a przecież kiedy odwracam głowę i patrzę po pokonanej ścieżce widzę, że tam byłam, choć odwzorowań linii papilarnych nie ma. Może odwiedziłam tylko we śnie, w którym wszystko zdarzyć się może… i po przejściu widzę wyraźnie do czego tęsknię.

Zamykam w dłoniach liście akacji chroniąc delikatność wróżby, w którą przecież nie wierzę wcale. Amulety o smaku szamaństwa jakiego nie potrzebuję, by się stało.

Platany unoszą swe głowy z tajemnicą uśmiechu jakby moje myśli czułością okryły ich ramiona. A może to efekt ciepła jakie w nich wyzwalam przytuleniem mojego policzka do kory. Lubię w ten sposób słuchać melodii ich opowieści.

I zadziwiające, że w świetle zimna poranka ich kora jest ciepła. Jak dłoń bliskiej osoby, której dotyku odczuciem zabrakło dziś przez chwilę bezpośrednią wrażliwością czucia.

 

Karol Bąk – cykl Prima Mobilla (www.karolbak.com)