Przystaję człowiekiem w oknie mojej duszy i wyglądam. Zatrzymany odgłos spadających okruchów. Jakbym wzrokiem wskazywała drogę do podążania, by znalezioną być. Wśród tych drzew i krzewów rozrośniętych rozświetlam małe latarnie niczym pochodnie płonące o zmierzchu… by nie zgubiły się ścieżki. Które i tak zostaną zarośnięte… zapomniane żadnym nikim.

Nie istnieje. Kto wie co mówi, bo to czuje. Prawda bez gry, bez reguł, bez powinności, bez sloganów, bez wytycznych. Tylko zmysły i czucie. Nagie. Nie istnieje. Kto potrafi.

Tak trudno… bo kiedy już się zdarzy… to potem jakby nie było wcale. Nie te stopy, nie te kroki, nie ten dźwięk szeptu w moich uszach. Nie ta walizka. Nie ma podróży, kiedy jest tylko czekanie. Przemijaniem.

Huśtawka uruchomiona dla mnie. Tak, nie, tak, nie, tak, nie… chcę, nie chcę, chcę, nie chcę, chcę, nie chcę… jak tykanie zegara. W nie moich ustach. Rysującego elipsę zachowań jakich nie ma. Nikt nie podejmie. Zbyt trudne odsłonięcie siebie i poddanie sile. Tej co delikatnym tchnieniem daje pasję bytu.

Nie pasuję.

Do kogoś. Żadnego.

Bo dzielenie to nieumiejętność świata.

Brak odpowiedzi.

Czarne pióra rozsnuwam wokół siebie niczym przędzę. Firanek w oknach. Chowając się za skrzydłami. Bezpiecznie.

Jeszcze tylko uśmiech oczu … zasłania najlepiej.

Nie ma mnie.

 

Karol Bąk – cykl Anioły i Demony (www.karolbak.com)

Il mondo di Mary Antony: Visionary art di Karol Bak: