Jesień zajrzała dziś w moją głowę… dlaczego? Skojarzenie tylko koloru czy liść spadający leniwym ruchem przywiódł na myśl kształt… wyraźny. Bo nie mogę być ale mogę patrzeć. Kasztany i czerwień jarzębiny zapachniały wiatrem, którego nie było wcale. Nad rzeką.

Toń delikatnie marszczona ruchem nagłym kaczki. Zieloność rzeki przywodzi na myśl odcień koloru oczu. Ten ton barwiony stalą. Czy jeśli się zagłębię w wodzie dotknie mnie zimno czy ten plusz jaki kiedyś czułam otulona? Zanurzam się. Trwam zatopiona w tęczówkach chcąc byś zobaczył mnie wreszcie. W pozbawieniu tej wiedzy rysowanej twoją kreską na mój temat. Poczuj mnie taką jaką jestem. Spójrz tylko…

Bez wyliczanki nazw. Rzeczowniki, przymiotniki, deklinacja, koniugacja… słowa, słowa, słowa… czy wiesz, że szukamy w innych nas samych? Zauważając to co nasze w ich odbiciu. Wiesz przecież. Nie mów więc… twój głos plastrem kneblujący moje usta nie słucha. Uderza czasem na oślep. Nie broń się. Pozwól sobie. W ciszy.

Popatrz tylko.

Jestem.

Jaka.

Czy widzisz?

 

Karol Bąk – „Time” (www.karolbak.com)