Moje życie. Zajmujące, wypełniające, absorbujące, dokopujące…

Moje życie jakie było. Przeżycia, które za mną lub w toku. Te co solą wypełniły otwartą krew. Czerwoną do kości. Jakie wymazać bym chciała? Nie. Nic. Brak. Wyrzucam tą gumkę i biorę do ręki węgiel podkreślając. Znaczenie tego, co za mną.

Ukształtowało boląc. Uformowało pokonując. Dało zabierając.

Jestem taką, dzięki… Że było pod górę prowadzące czasem czarnym szlakiem oznakowane w ślepą ulicę zułkami. Kręte ścieżki obstawione niewłaściwymi ludźmi? Nie.

Każde spotkanie, każde poznanie, każda osoba  po coś. Do poznania w sobie u mnie. Do odkrycia i złożenia łamigłówki. Do znalezienia takiej…

Ukształtowana tym co powinno być. Ani jeden zbędny moment. Ani jedna niepotrzebna osoba.

Dziękuję.

 

Dziś patrzę na siebie i widzę. Jak nic nie wiem ponad to, że teraz rozumiem. Działania moich bliskich niegdyś. Dlaczego takie pudełko zamknięte było. Nikt nie otworzył. Puszką Pandory. Teraz to widzę… czując w sobie.

 

Teraz czekam przy tej drodze. Zrywam kwiaty do bukietu i myślę o tym. Ile we mnie do dzielenia jest. Ważnego. Z kimś. Ile chęci…

Rozglądam się… może wreszcie idziesz wśród traw, by tak jak ja…

zaufać…

 

Sting – Send Your Love