Jestem tą, która tylko odbiciem w szybach przejeżdżającego autobusu być może? Przemijaniem… Chwila ostra, gwałtowna, mocna. O smaku chili drażniącego całość… Intensywna w czuciu przez moment… zbyt silna obecnością. Bedąc już tracę kontury rozmyta kolejną myślą… Znikam choć jeszcze patrzę. Zniekształcona w tafli wody. Bez widzenia. Nikim.

Nic…

Zasób sensu, który w sobie noszę…   do powiększenia z kimś żadnym…  kto istnieje świadomie. Niepełność jaka wyszczerbia mi duszę. Kiedy moja nieobecność jest wymagana i nie zmienia niczego nie zbuduję znaczenia obecnością… Dawanie to wciąż ta trudność, którą umieć przyjąć jest nieprosto. Wymiennością. Tęsknota do prawdy. Zbyt duża jest.

Rozbieram się ze złudzeń zdejmując kolory. Szarość pełna możliwości bytu. Do zasiedlenia. Mozaika poszukiwań. Niemożność objęcia mnie przepełnia. Treścią.

Stoję na krawędzi i widzę morze niezmierzone możliwości. Stoję bez skrzydeł. Nie uniosę się. Tylko spadaniem… nie czynię więc kroku. Bo wiem, że odrosną… poczuciem twojej dłoni do mojej włożonej pewnością. Twoje imię niesione wiatrem, powtarzającym jak echo kolor oczu. Istniejesz namalowany mną. Piekny w swojej sile. By unieść to, co we mnie znaczone mocą do udźwignięcia niełatwą. Przyjdź i schowaj mnie w sobie drżącą. Przed światem co nie rozumie, że delikatność kryje muślinem mnie całą.

Chodzisz i szukasz. Słyszę wciąż wymykaniem. Wymijaniem. Chwilę po. Przed za szybko…

Zatrzymaj się…

Szept moich kroków…

Słyszysz?

 

Kartky x Alan Walker – Zaśpiewaj mi do snu (Nathis Blend)

Poczekaj sekundę
Pozwól mi złapać oddech
Przypomnij mi, jak to jest słyszeć twój głos
Twoje usta się poruszają
Nie słyszę nic
Żyjemy tak, jakbyśmy mieli wybór (…)

Zaśpiewaj mi do snu teraz
Zaśpiewaj mi do snu
Nie zaśpiewasz mi do snu teraz?
Zaśpiewaj mi do snu (…)

Kiedykolwiek
Zrobiłabym
Czas minął
Wczoraj.