Przelewam się przez twoje usta rozdrobnieniem. Przesypuję przez palce piaskiem. Nie ma mnie. W drobinach gwiazd jakie malowałeś na nocnym niebie, gdy tworzyłeś zachłannością istnienie mnie . Nie ma cię. W tańcu traw układanych na wietrze, kiedy tonę w nich w pragnieniu zaspokojenia twoim znaczeniem.

Czuję jednak. Czujesz jednak. Niedosyt oddechu jaki nas karmi.

Zagubieni mijamy czasem niezsynchronizowanym na rozdrożach potykając się o ślady wzajemne. I tylko nuta zapachu przywodzi na myśl niestrudzenie. Dążenia do dotyku zaplątanych w siebie istnień. Oddalonych. Dla siebie stworzonych. I choć ciałami daleko myśli już połączyły siebie.

Bądź więc… jaka jestem.

Zbierz do ostatniego okrucha, by zgasić ten ogień. Rozpalając od nowa. Wytnij nowe hieroglify znaczeń w jakie ubiorę siebie. Staną się treścią. Jaką wspominamy dzisiaj tymi dniami, które nastaną przed naszymi stopami. Na drzewach gałęziami rozrośniętymi z nas. Ciepłem.

Słyszę kiedy patrzysz poza horyzont…

Niech zanurzę się w toń, utonę, wypełnię.

Niech żyję.

 

Tomasz Alen Kopera L13 (www.alenkopera.com)

Znalezione obrazy dla zapytania kopera alan