Zanurz się

po oczy

po siebie całego

po niebo

po korzenie liści

wyrosłych na drzewie mnie

po jakim lubię wspinać się

by zostać ptakiem

kiedy nikt nie patrzy.

Zaczerpnij

bosą stopą

po łące chodząc

w kwiatach

o sercach ze słońca utkanych

schowaną słodycz

mojego istnienia.

Przenieś mnie

na palcach

na ustach

na oczach

do świata

w którym motyle

są wartością patrzącego

gdy deszcz

nie zmywa z nich kolorów.

Na pajęczynie

pełnej rosy

niech usiądę

jak na huśtawce

i popłynę rybą

w rzece

zielonookiej

która odbija zaburzeniem

niebieskość

nieba w sobie.

Zmyj ze mnie

czas

niekochania.

Napisz mnie

pięknem znaczeń

wydobytych

z ciebie.

Mów powoli, szkicuj z uwagą, opowiadaj pełnią siebie

niech słowa toczą się

jak piłeczki

zgubione ręką dziecka

nad rzeką.

Niech utonę

narodzona

by poczuć.

 

Vladimir Kush – Book of Books (www.vladimirkush.com)

Znalezione obrazy dla zapytania salvador dali motyle