Interpunkcja. To skomplikowana sprawa. Kiedy się używa zdań wielokrotnie złożonych i wymyśla ich nowe znaczenia w wielu konstelacjach. Odwracając, przekładając, próbując dopasować. Stawiam te przecinki raz za razem jakbym nie chciała zobaczyć. Wielokropki, myślniki i nawiasy. Powidok zagmatwany.

A wstarczy krótko. Postawić kropkę.

Nie przedłużać. Bo nie ma.

I nie myśleć. Być kobietą bez mózgu. I bez serca też być – wyhodować sobie dziurę na kamień w samym środku siebie. I niech będzie twardy i nieoszlifowany. Brakiem piękna trudny do znalezienia. Kanciasty. Ostry. Nieprzychylny. Wtedy nikt go nie rozłupie w poszukiwaniu skarbów ukrytych.

Kobieta niemyśląca… Jest tyle tego rodzaju szczęścia po ulicach chodzącego na obcasach lub nawet bez… Dlaczego by nie powiększyć tego zbioru malowniczo swoją osobą…

I kiedy noc… wszystko nabiera po wielokroć znaczeń… Bezsenność, w którą wchodzę z zadanym pytaniem, kiedy wreszcie przestanę odchodzić. Zatrzymana tym kimś z kim warto… kto jest dla mnie jak ja dla niego. Bez strachu i bez poduszek ochronnych. Tak po prostu. W zanurzeniu tęczówek, splocie palców i wspólnej drodze… do dalej.

Bezsenność… bo kiedy śpię widzę tyle rzeczy dziwnych. Śnisz mi się – rano twój kubek z parującą kawą stoi naprzeciwko mojego równie pełnego i na oparciu krzesła twoja marynarka przykrywa mój sweter, chyba mu zimno było… i dlatego te ręce w moich rękach ciepłem zaznaczone. I śnią mi się rzeczy jakich nie było ale wiem, że są od zawsze… skrzyżowania, rozwidlenia, ronda z dużym ruchem jak na autostradzie. W środku którego jest nieruchomy punkt… w przestrzeni nad.

I tęsknię w tym śnie… do ciebie, którego nie znam prawie wcale, choć bliższy mi jesteś od wszystkich znanych i mniej znanych, i tych zupełnie nieistotnych. Od wszystkich, których nie spotkam. Ale ty takim nie jesteś. Bo zawsze patrzyłeś w moje oczy z uwagą. Nawet gdy mnie jeszcze dla ciebie nie było. Szukam mostu, na którym czekam… czy snem można tęsknić za czymś czego nie ma? Co jest wrażeniem ulotnym szeptu rozchodzącego się nieuchwytnym spojrzeniem? Przekonaniem.

Biorę kieliszek wypełniony winem. Moje usta przylegają do chłodnego szkła i zanurzają się… chłonąc. Mam wrażenie, że Twoje wargi mogłyby smakować jak to wino… szumem w głowie ogrzewając. Czy to możliwe, by w snach tęsknić? Nie wiem… a jednak czuję. Bo już mi się śniło… i tak mocno poczułam brak, że otworzyłam oczy. Czekam na Ciebie. Na jawie i we śnie czekam.  Buduję własny most z tęsknoty, z chęci poznania… by połaczył dwa brzegi. Słyszę Twoje kroki zostawione w dziś. Wyraźnym śladem powiewu kładącym dotyk na mojej skroni.  Czekam spacerując wyobrażeniem spotkania z Tobą… oddalonym teraz może na odległość dłoni a może spojrzenia jakie zostawiasz dla mnie, gdy moja obecność jest nieobecna dla Ciebie blisko…

Czekam tu…

 

Jacek Yerka – Żywopłoty (www.yerkaland.com)

Znalezione obrazy dla zapytania yerka