Kruchość życia. I czas. Niezauważony. W codzienności zabieganej między palcami kolejnych dni.

Ja. Stoję przed taflą wody. Nie słucham. Patrzę… szukam oddechu. Nie widzę.

Woda odbita od wiatru marszczeniem nie pokazuje dziś.

Zastanawiam się. Objęta własnymi ramionami.

Nasiąkłam. I brak teraz tej myśli jaka nie wyrosła rośliną. Nie wyrośnie już, bo teraz jesień przecież. Czas opadania liści i złudzeń, które zbyt mocno wyżłobiły koleiny potrzeb. Szeptane nie moim głosem, upuszczone we mnie… gdyby można było zgasić wyłącznikiem jak światło. Pstryk. Nie ma.

Mów do mnie szeptem.  Nie spłosz.

Może przywykłam… zbyt mocno przytknięta.

Może mnie już nie ma.

Może nigdy nie było.

 

Tomasz Alen Kopera – Dreaminess (www.alenkopera.com)