Obowiązkowa, odpowiedzialna, poukładana… chcę taką być.

I nagle otula mnie twoja myśl ciepłym dotykiem… chcę. Całą sobą wzdłuż i w poprzek i na wylot… wszędzie chcę. Też. I patrząc w te oczy zapominam… nawet własnego imienia. Myślę  o tym, by się jednak zadomowić w tej kieszeni. Miękko ułożoną. Skryję się tam cichutko i będę słuchać jak mi bije to serce pod koszulą nie moją…

Łapię się… w takich chwilach… zadziwiona łapię się na takim rozrośnięciu… i stoję przy blacie w kuchni, i kroję ten chleb, pomidora i wędlinę na kanapki. I zła jestem nagle przy szczypiorku (choć mi nie zawinił)… że nie przyjdzie nagle, nie zrzuci na podłogę, i przyciskając mnie do tego blatu nie wyszepcze prosto do ucha, by zatrzymać mi oddech, by zatrzymał się czas a świat umknął czym prędzej, by nie przeszkadzać odwracaniem uwagi od tego co najistotniejsze. Och, jak chcę. Bardzo do podszewki całym człowiekiem moim. I kobietą moją chcę bardziej jeszcze. Tych konstelacji układów codziennych i powinności jakie nie będą… a mimo to chcę.

Rozłazi się po mnie jak stado kotów w marcu. Co teraz zrobić? Czy ja nie mówiłam czasem, że jestem miękka…? Bo przecież jako świętej mi nigdy pomnika nie zbuduje nikt. Za daleko i za ciasno w mundurku i zupełnie nie po drodze – nienadająca się jestem… Niekompetentna…

Tylko nowość taka smakiem nabyta jest. Nie daje spokoju. I nie myśleć się staram, a im bardziej dokładam wysiłku, by nie, tym więcej jest…

Dlaczego grzech potrafi być tak upojny kusząco pijaną głową…?

 

Jacek Yerka – Bez pośpiechu (www.yerkaland.com)

Znalezione obrazy dla zapytania yerka