Woda marszczona oddechem wiatru zagląda z wyrzutem w moje oczy… tyle godzin rozmowy prowadzonej nie z nią. Księżyc dziś rozpostarł dla mnie koc swojego blasku i słuchał z uwagą. Bez rozwiązań.

Tumult myśli w mojej głowie tętniący kopytami przebiegając w galopie – bez… muzyka chaosu nut nie tworzących piosenki. Snuje się czerń zapomniana dziś – wszędzie latarnie. Nie ma gdzie zniknąć. Wiatr zazdrośnie zabiera mi smugę znad kubka gorącego naparu, by dotknąć zimną mżawką rozpalonej skóry mojego policzka… Ginie gdzieś jego podmuch zapomnieniem. Bo się nie nauczył.

Ludzie mijają w różnorodnych korowodach. Szara nijakość. Nikogo, choć tyle osób na ulicach. Wtapiam się… wyłuskana uwagą spojrzenia.

 

Zanurzam dłonie w trawie i zbieram jej dotyk. Grzeje zimnem, które roztapia się na skórze powoli…

niech spłynie we mnie. Dziś.

 

Jacek Yerka – Perłowa zatoka (www.yerkaland.com)

Znalezione obrazy dla zapytania yerka