Dorosła niedorosła wciąż… idę nie patrząc przed siebie i nagle jestem zdziwiona, że uderzyłam… a było patrzeć po prostu. Choć może takie osłupienie rzeczą wyrosłą niespodziewanie z niebytu do bardzo realnego bólu siniaka jest czasem potrzebne do otrzeźwienia. Własna niedojrzałość doskwiera mi jak zielone jabłka uczuleniem. Bo tak lubuję się w tej swojej głupocie zupełnie nie wiem dlaczego… nic poradzić nie mogę na ten prosty fakt, któremu trzeba spojrzeć wreszcie spod podniesionej przyłbicy prosto w oczy, że im więcej lat w harmonogramie przewidzianym dla mojego życia tym mniej rozumu we mnie. Może szare komórki obumierają z wiekiem szybciej, bez regeneracji… choć świat medyczny temu zaprzecza.

Ale przecież mogę być wyjątkiem.

Och! Tak otworzyć wszystkie okna i wywietrzyć porządnie – każdą myśl, zdanie i słowo, a nawet ich zalążki, by nie rosły. Wyrwać, podeptać, zagrabić a nawet zaorać lub spalić. Stworzyć miejsce, powierzchnię, przestrzeń niezasiedloną zupełnie. Leżeć do góry brzuchem i chełpić sie nieposiadaniem… a potem wstać, otrzepać się, poprawić fryzurę i z zachwytem przejrzeć się w lustrze jednym czy czterech dla okrzepnięcia w przekonaniu, że piękna jestem po prostu więc mądra nie muszę być wcale.

Zresztą… kobietą jestem – nie muszę nic.

I chcę poczuć w żyłach, by rozszarpało… Nie zostawiło nawet kawałeczka ze mnie. Nic. Tylko tak właśnie… I żeby było prawdziwe. Nie przydarzeniem nieoczekiwanym. Żeby było bez – ten jeden jedyny raz. Nie poczuciem chwili czy własnej potrzeby. Nie odpowiedzią. Nie pytaniem. Nie zdawkowością. Nie przeoczeniem nieuwagi.

By było. Jednoznacznie, choć półcienie istnieją przecież… nie czas jednak na kompromisy.

Chcę, żeby całe piekło, niebo czy inny kataklizm spadł mi na głowę… niespodziewanie.

I sprawił… że będę wreszcie… nie przemijaniem a esencją.

 

Uwierzyć?

 

Maja Borowicz – Wybrzeże (www.majaborowicz.com)

"Wybrzeże", olej na płótnie, 100x70cm, NIEDOSTĘPNY