Szłam dziś w mgle poranka i zastanawiałam się dlaczego białe powietrze sukienką omija mnie skrzętnie i maluje tylko przyrodę. Za to jak pięknie stroi w igły śnieżno-mroźne – wcale nie kłującą naturą a puszystością czystą – świat cały dookoła. Wszystko co brzydkie nawet za dotknięciem magicznej różczki staje się prześliczne. Oczy mi się uśmiechają natychmiast do mrozu, w którym tak lubię artystę.

Anioł mój dziś – chyba zrozumiał, że dzień nazwą zobowiązuje i zamiast zwyczajowo do karczmy się udać otulał mnie wytartym puchem swoich skrzydeł. Myśl urwana w powietrzu zawisa bez odpowiedzi. I czuję się dziś bardziej… dużo bardziej…

Subtelność pragnień barwi mi oczy i duszę słyszę drżącą. Czułość w moim człowieku wypełnia mi żyły – ma dziś kolor burgunda. Czuję ją na ustach delikatną wilgocią.

Czworokąt przestrzeni płaskiej, ja i anioł. I bańki mydlane.

Dziś czuję bardziej…

 

Jarosław Kukowski – Bez tytułu (www.kukowski.pl)

fantasy