Może mam zbyt dużo wiedzy. Może za bardzo czuję. Może za szybko wybiegam, kiedy trzeba iść spacerem. Może zbyt dużo ścieżek w moim mózgu wygryzły korniki mysli żłobiąc korytarze. I teraz jest tam tylko pustka… do czynienia czarów i guseł. Może nadaję się tylko do tego…

Zastępnikiem.

Opowieści niedokończone jak nagryziona kanapka bez smaku. Zbyt dużo. I nagła myśl, że moja bladość barwi kolorem zbyt mocno. Zbyt bardzo jest nieprzejrzysta. W tym kieliszku ze słomką do czerpania czasu. Zaciągam wsteczny i patrzę przed siebie. Brak logiki, ale kto powiedział, że korzytanie z niej jest właściwe. Zapach fiołków poświatą osiada na skórze.

Potop we mnie. Zakrywa mi usta dłonią, by nie utopić.

 

O.N.A. – Najtrudniej